MTB - Maraton MTB Wyścig Pięciu Jezior Iława.

28 kwietnia 2019r (niedziela). Maraton MTB Wyścig Pięciu Jezior. Iława. Więc było tak. Jest 7-my kwietnia, ostatni dzień zapisów, o czym przypominam sobie owego dnia w okolicach godziny 23.00. Patrzę, jest zapisana koleżanka Beata Zakrzewska na dystansie długim 56 km, więc myślę sobie: daj se chłopie spokój z tym długim dystansem, bo przegrasz z bab... , tfu, z Beatą (przepraszam Beatka zagalopowałem się trochę) i przez kilka nocy z tego wszystkiego nie zaśniesz (no ogólnie wiadomo jak to jest ;-)). Wybrałem więc dystans średni 36 km (jak się okazało instynkt mnie nie zawiódł, ale o tym za chwilę). Kilka dni przed wyścigiem 12 godzin w robocie na powietrzu w tym pie... (wypikano!), zimnym wietrze i bum, zatoki zawalone wraz z nochalem oczywiście. Jednym słowem porażka i wk... (wypikano!) nie z tej ziemi. Dzień zawodów. Budzik wyje o 7.30 rano (do tej pory nie przypuszczałem nawet, że w niedzielę istnieje w ogóle taka godzina!). Jadę..., pada...Jadę, no i jakże by inaczej, w Czarlinie na remontowanym rondzie zjeżdżam o jeden zjazd za wcześnie! Jadę...jakieś 5 km...budzę się widząc tablicę z kierunkiem Gniew! Myślę sobie: jak tak chłopcze pojedziesz ten wyścig to nieźle, nie ma co :-( Zawracam i w końcu docieram na miejsce. Spotykam ekipę Team MX Skórcz no i gaworzymy troszkę. Pada..., staję w swoim sektorze i kątem oka zauważam Beatę. Proszę gościa obok, żeby przytrzymał chwilę rower, bo muszę koleżance życzyć powodzenia przecież. Chłop trochę zdziwiony i zamotany, ale jakoś dał radę. Odliczanie. Jadę..., nie pada, trasa dość szybka, kilka dość wymagających podjazdów, ogólnie piaskownica, więc wchodzi w nogi, nie ma co, ale widoki i przejazd przez drewniany długi mostek nad jednym z jezior pierwsza klasa!!! Jadę na ile mogę z tym zapchanym nochalem, nie od dziś wiadomo jak jest w GK STG, niby już nie możesz, ale plujesz krwią i jedziesz dalej (nie ma lipy!). Dojeżdżam na metę i czekam na Beatę, no i w końcu jest. Są też wyniki. I teraz uważajta ludzie: Beata Zakrzewska 3 open wśród kobiet na długim dystansie i 3 w swojej kategorii wiekowej. Więc 2 razy na podium! Hura! Hura! Hura! Ale, ale, zaraz, zaraz. Co tu się nawyprawiało? Piszący to Janusz Jahsiu Byczyński 27 open i 3 w kategorii na dystansie średnim 36 km, no więc radość jest i jednak niemałe zaskoczenie w tym stanie zdrowia. Cytując klasyka (Panie Boże wybacz ;-)): Panie Prezesie Wojciechu, melduję wykonanie zadania. Koniecznie muszę wspomnieć jeszcze o jednym. Wyścig na średnim dystansie open wygrał Łukasz Kwaśniewski z Team MX Skórcz przynosząc mi osobiście nie kłamaną radość (przepowiadałem mu to pudło od jakiegoś czasu). To młody chłopak, który ocierał się już kilka razy o podium w open i miło patrzeć jak rozwija skrzydła z roku na rok, zarówno On, jak i cała ekipa ze Skórcza (tak, wiem, wiem, to strona GK, ale nie mogę za to, że cieszą mnie sukcesy ludzi, których znam i w dodatku lubię. Jeśli to komuś przeszkadza, to śmiało, biorę to na klatę :-)). P.S. Drugie miejsce w kategorii przegrałem o 10 sekund i tak se teraz myślę, że trochę w tym zasługi dwóch gaduł z GK STG, mianowicie są to koleżanki Iwona Jurkiewicz oraz Anna Pawella, którym to się buzie na treningach nie zamykają ani na chwilę, co mnie jednak rozprasza ale patrząc na ich wyniki nie przeszkadza im to wcale a wcale ;-) Aaaa... i jeszcze jedno. Ludzie jaka to jest frajda stawać na podium mając 50-tkę na karku! Szok :-) Wojciech, miała być krótka notka, więc jest (jak na mnie oczywiście :-)). Halo! Halo! Tu jeszcze ja. Chciałbym osobiście podziękować Michał Hercke za bezcenne, a co ważniejsze, bezinteresowne (!!!) rady dla starszego kolegi oraz Piotr Labon, bo uczył mnie po piachach jeździć i też mu się chciało :-). I przydało się a jak :-)

Janusz Jahsiu Byczyński


58461281_2371830873049121_439791362481586176_o58543390_2371831359715739_29750907746910208_o57080981_2371831206382421_5242530187798642688_n58758398_2371831379715737_4836219714592047104_o