SZOSA - Po dzisiejszym treningu z Gryfami mój Garmin każe mi odpoczywać 72 godziny...

Po dzisiejszym treningu z Gryfami mój Garmin każe mi odpoczywać 72 godziny. Tak było. 
Zaczęło się spokojnie, podjazd za Egiertowem wjechaliśmy dość leniwie, praktycznie cała grupa - a było nas chyba ponad 30 sztuk - trzymała się razem. Potem niespodziewanie pojawił się szuter i bruk rodem z Roubaix, na którym poszła pierwsza selekcja. Pod Somonino następna, a po kofibrejku, na powrocie, kolejna. Pod Przywidz wjechała już tylko szóstka - liderzy Jarosław i Piotr, drugie noże, czyli PrzemysławAdam i Artur oraz ja na doczepkę. Osobiście trzykrotnie postanawiałem skończyć to cierpienie i spłynąć do grupki pościgowej, ale jakimś cudem - nie pamiętam jak - przetrwałem... Łatwo nie było chyba nikomu poza Piotrem, który gra we własnej lidze. Razem pyknęło ponad 130 km i 1200 m w pionie. Jak to pięknie i treściwie ujął Jarek - dziękuję, dobranoc.
Ireneusz Migowski


56857515_2150277058420126_9086855191386390528_n57162447_2150277045086794_8131696628449935360_n57210708_2150277158420116_5842780553501212672_n
56862436_2150276981753467_6796846257714233344_n56938155_2150277091753456_2198720258494169088_n57258199_2150276975086801_5718507693426081792_n